Prawda, Dobro, Piękno… To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia” pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na zasadnicze, nurtujące pytania, ale źle użyte, mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości…
W temacie piękna wiele by można napisać o kanonach sztuki i technicznej doskonałości artysty, wiele by można roli tegoż artysty, o definicji piękna, o tym że piękno odnajdujemy w harmonii świata i jego Stwórcy, wiele by można o subtelnych różnicach miedzy pięknem, a jego wynaturzeniem, wiele by można…
W istocie, wiele, ale dziś, wbrew pozorom, nie czas i nie miejsce na to. To dlatego, że nie tak dawno na Naturalnie pojawił się pewien istotny wpis – „Artysta czyli (s)twórca” (przekierowanie w komentarzu). Nie ma więc sensu powtarzać właśnie tych technicznych rozważań. To jednak nie sprawia, że temat można uznać za wyczerpany i zamknięty…
Prawda, Dobro i Piękno, jak pokazały to już dwa poprzednie wpisy („Prawda” i „Dobro”), są czymś, co podlega poznaniu poprzez nieustanne dążenie i ciągłą kontemplację. Nie da się ich złapać i schwycić raz na zawsze, tak mocno, że nigdy się z naszych rąk nie wyślizgną. Poznanie drogą kontemplacji jest poważną trudnością na drodze do naszych transcendentaliów. Dlatego warto, przy okazji kontemplacji prawdziwego piękna – piękna, które odnosząc się do harmonii stworzenia porządkuje świat, zatrzymać się nad tym, jak je kontemplować i jak do niego docierać.
Dzisiejszy wpis, równie dobrze co tytuł „Piękno”, mógłby nosić nazwę „Cisza”. Cisza to przestrzeń, w której ujawnia się prawdziwa natura otaczającego nas świata. Dziś głośne życie świata, który rzekomo reprezentuje to, co najlepsze, a wiec także i piękno, opierają się na niepokoju, hałasie, sensacji, dekonstrukcji, na konsumpcji dorobku przeszłych pokoleń. Wystarczy spojrzeć na pseudoartystyczne działania, które nie wnoszą żadnej wartości dodanej, a pasożytują jedynie na dorobku dawniejszych artystów (ot, choćby słynna Mona Lisa z domalowanymi wąsami). Czy to jest naprawdę przestrzeń piękna?!
Lecz co się stanie, gdy staniemy w ciszy? Czy fałszywe piękno się w niej obroni? Dlaczego świat fałszywych wartości tak bardzo dziś stara się, na każdym kroku, abyśmy nie zaznali ciszy?
Bo w ciszy odzywają się głosy prawdy, cisza to przestrzeń, w której człowiek odnajduje wyższe wartości. To, co prawdziwe, dobre i piękne jest tylko z pozoru, boi się, że w ciszy kontemplacji zostanie zdetronizowane przez autentyczne piękno.
Każdy człowiek żyjący we współczesnym zgiełku, mimo wszystko doświadczył kiedyś, mniej lub bardziej, chwili oderwania od hałasu. Od tego oderwania zależy nasze być albo nie być. To nie jest przeżycie łatwe, fałszywe wartości, fałszywe piękno oferują życie proste, łatwe i przyjemne, ale im więcej w takim życiu skonsumujemy, tym większy jest nasz niedosyt. Prawdziwe piękno jest wymagające, nieraz gdy zacznie, w tej chwili ciszy kontemplacji, do człowieka docierać, może wystraszyć odbiorcę, skierować z powrotem w (pozornie) kojący hałas. A jednak, jego wymagania warto podjąć i wziąć na siebie, bo odpowiada ono nie na wycinek naszych problemów, ale pokazuje ich całokształt, a będąc odbiciem boskiej harmonii świata choć wiele wymaga, to rozwiązuje też wszelkie węzły trudów życia.
Cisza kontemplacji, wbrew pozorom, nie tylko jest domeną wyłączną życia religijnego. Warto tu przytoczyć, bardzo trafne, słowa malarza Józefa Chełmońskiego:
„Widzi pani: pole i rosa. Zdaje się nic, a to bardzo trudno oddać taką szarość. Ludzie są idioci! Myślą, że tylko ten służy Bogu, kto się na klęczkach modli, a ja mówię, że wymalowanie takiego pola z rosą, to jest służba Boża i może lepsza od innej!”
Kontemplacja jest narzędziem nieodzownym dla każdego – zawsze i wszędzie. Narzędziem, które musi być obecne w naszej codzienności, bo pozwala w rzeczach zwykłych widzieć piękno – to, co jest niezwykłe. Człowiek bez ciszy i odskoczni piękna, gubi się w swoim życiu, traci kontakt z prawdą, nie umie czynić dobra.
Jak w praktyce odnaleźć piękno w ciszy kontemplacji?
Na polu sztuki warto zawsze odnosić się do wielkich mistrzów, do tego co od wieków sprawdzone jako piękne.
Ale w codzienności? Warto uświadomić sobie (i to nie jest jakiś coachingowy bełkot), że każdy z nas ma wyjątkowe zadanie do spełnienia, każdy nosi w sobie wyjątkowe piękno. W dziejach świata nikt nie był, ani nigdy nie będzie nami samymi i nie spełni naszej roli życiowej. Wobec ryzyka, że pochłonie nas „normalność” i powierzchowność, warto codziennie sięgnąć myślą do obszaru ciszy, który mówi – w twojej prozaicznej, męczącej, nieraz trudnej codzienności jest coś niezwykłego, jest ukryte coś pięknego.
Efektem takiego podejścia jest to, co czyni z życiem obecność piękna – odnajduje się w nim prawda, do rąk „pchają się” nam dobre dzieła.
Warto także weryfikować rzeczywistość umieszczając ją w atmosferze ciszy. Trzeba się umieć zatrzymać i uspokoić, bo obraz rzeczy widzianych w autostradowym pędzie ma to do siebie, że jest rozmyty, a jego detale niedostrzegalne. Trzeba zatrzymania i ciszy, bo czy w ciszy przetrwa tani performance pseudoartystyczny, czy krzykliwa demonstracja pełna wielkich haseł o rzekomej tolerancji odnajdzie się, jako coś dobrego, w ciszy kontemplacji? Gdzie jest ich piękno? A może raczej – czy kiedykolwiek w nich było?
Niestety nieraz trudno znaleźć ciszę, czasem nawet pełen głuchej ciszy wstrząs – na przykład czyjaś śmierć, nie potrafi nas wyrwać z ogłuszającego ryku tego świata. Oby kiedyś nie wyrwała nas śmierć nasza własna, oby cisza wiecznej kontemplacji głębin prawdy, dobra i piękna nie była tak obca, że wybierzemy dobrze znany fałsz – ryk i hałas miejsca niekończącej się piekielnej kaźni. Nie mylił się Dostojewski mówiąc, że to „piękno zbawi świat”.
Prawda, Dobro, Piękno… To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia” pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na zasadnicze, nurtujące pytania, ale źle użyte, mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości…
Na obrazie: „Office in a Small City (Biuro w małym mieście)”, Edward Hopper, 1953.

Chcąc – WRESZCIE – przeczytać na wordpressie coś wartościowego i głębokiego, zdesperowana wpisałam w wyszukiwarkę czytnika właśnie to hasło: “Piękno zbawi świat”. Pomyślałam: “A co tam. zobaczymy”. I proszę. W ten sposób trafiłam na ten tekst.
Dawno już, dawno, dawno, dawno nie czytałam czegoś tak mądrego i głębokiego. i pięknego, tak.
Odniosę się szczegółowo tylko do jednego zdania: “Efektem takiego podejścia jest to, co czyni z życiem obecność piękna – odnajduje się w nim prawda, do rąk „pchają się” nam dobre dzieła.” “Do rąk <> nam dobre dzieła”… Doświadczyłam tego. Doświadczałam tego przez długie lata. Wówczas mój rozwój przebiegał prawidłowo. Potem…
Obyśmy wszyscy umieli odnaleźć sens i trafić na właściwą ścieżkę.
Dziękuję. Pozdrawiam.
LikeLiked by 1 person