Dobro

Prawda, Dobro, Piękno…  To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia”, pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na zasadnicze, nurtujące pytania, ale źle użyte, mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości…

Czym w ogóle jest dobro? Wypada chyba najpierw odwrócić to pytanie i odpowiedzieć sobie, czym jest ono tylko w rozumieniu potocznym, a nie jest w najgłębszej swej istocie.
Dobro to coś innego niż przyjemność, coś innego niż posiadanie materialne, coś innego niż dobroczynność. Czym zatem jest dobro, jeśli nie jest tym, czym czasem nam się wydaje?

Dobro, jak mówi (dość abstrakcyjnie, ale jednak trafnie) jedna z definicji, jest bytem doskonałym, czyli stanem pożądanym do którego ma dążyć świat. Więcej, nie tylko stanem pożądanym, ale co ważne, stanem godnym tego pożądania! Źródło tego dążenia ma w tym, że prawdziwe dobro wynika z prawdy, jest wiec (mówiąc bardziej konkretnie) niczym innym, jak wprowadzeniem w życie idei prawdy i jej odbiciem w rzeczywistości.

Od czasów starożytnych, pojęcie dobra i droga do wspomnianej jego realizacji, były przedmiotem poważnych sporów. Wyróżnić tu należy dwie podstawowe koncepcje – dualistyczną i koncepcję „koncentracji dobra”.
Pierwsza z nich – dualistyczna, chciała widzieć w tym co dobre i tym co złe, dwie przeciwstawne, różne od siebie jakościowo siły. Miały one, w tym ujęciu, różne źródła np. dobre i złe bóstwa, pozostające w nieustannym konflikcie i walce o świat. Koncepcja taka (popularna w kulturach wschodnich), była nie do pogodzenia z greckim monistycznym, a potem także z chrześcijańskim monoteistycznym sposobem myślenia. Tak zrodziła się doktryna mówiąca o tym, że istnieje tylko dobro, a to co nazywamy złem nie istnieje samo w sobie. Skąd wiec w świecie tyle niesprawiedliwości, niemoralności, wszystkiego co złe? Stąd, że istnieją obszary gdzie dobra brakuje, zło wiec faktycznie nie jest czymś co istnieje samo w sobie, a jedynie oznacza brak dobra. Tak samo opisać można zresztą wiele zjawisk np. ciemność jako brak światła, zimno jako niedobór ciepła…

Takie patrzenie skutecznie wyparło pomysły dualistyczne i mocno zakorzeniło się w świecie. Czy jest jednak jakiś tego powód? Czy można dowieść słuszności takiej koncepcji?
Tak, jest coś w naturze ludzkiej co zdradza prawdę, że dobro jest jedyną zasadą i podstawowym dążeniem ludzkim. Nawet jeśli dostrzegamy w świecie obiektywne zło, to paradoksalnie każdy człowiek, cokolwiek by nie robił, to robi to z zamiarem dobra. Bo cokolwiek czynimy, czynimy dla jakiegoś dobra. Faktycznie, bywa to dobro zupełnie wypaczone, ale z perspektywy czyniącego jest ono dobrem. Nie ma w zasadzie sytuacji, w której człowiek intencjonalnie wybiera zło, przecież nawet samobójca w swoim desperackim (obiektywnie pozbawionym dobra) akcie, widzi jakieś „swoje dobro”. Znajdujemy więc jasny dowód na to, że dobro jest naczelną zasadą działania ludzkiego.

Pozostaje jednak poważna wątpliwość, wszak takie wypaczone dobra z dobrem prawdziwym, często mają wspólnego bardzo niewiele! A może faktycznie każdy ma swoje dobro? Jak mówią reklamy – każdy ma dwa oblicza, a gdy (subiektywnie) czujesz się dobrze to znak, że dobrze czynisz?

Nie, to droga donikąd, bo w takim relatywnym ujęciu dobra, ono w zasadzie przestaje być odbiciem prawdy, przestaje być dobrem! To odbicie prawdy, jest czymś koniecznym jeśli dobro ma być realne, a nie tylko okazać się zdeformowaną ułudą.
Skoro już poznaliśmy powszechne dążenie do dobrego, musimy znaleźć sposób, jak uczynić to dobro nie tylko patrzeniem na swój interes, ale właśnie tym prawdziwym odbiciem prawdy w czynie.

Tu powraca temat relacji pomiędzy prawdą, dobrem i pięknem.
Skoro dobro jest czynnym odbiciem prawdy, skoro dobro jest godziwym celem, do którego prawda prowadzi, to logicznym jest nieustanne konfrontowanie realizowanych postaw z prawdą. Jest to ważne, bo dążenie do dobra często bywa naznaczone fałszem. Fałszywa litość, fałszywe cele, egoizm są tym co sprawia, że szlachetne dążenia niejednokrotnie chybią ostatecznie celu. Czy nie wydawał się z pozoru szlachetnym, pierwotny program poprawy ludzkiej natury, który mieli zwolennicy eugeniki? Przecież najpierw chodziło jedynie o ograniczenie zasięgu chorób, niekorzystnych cech, chodziło o ulgę dla cierpiących i lepszą przyszłość świata, a nie o zadawanie bólu i eksterminacje milionów! A jednak, właśnie zignorowanie prawdy o ludzkiej naturze, uśpione głoszonymi wycinkami prawdy, doprowadziło ludzkość na skraj jednej z najstraszniejszych zbrodni w dziejach. Tak jak właściwe poznanie prawdy wymaga uwzględnienie pełnego kontekstu w jakim się znajdujemy, tak realizowanie dobra wymaga odniesienia do całej prawdy, a nie do jakiegoś jej wygodnego wycinka. W rozumieniu szerokiego kontekstu (jak to już zostało wyłuszczone w poprzednim wpisie pt. „Prawda”) pomaga odniesienie do piękna. Piękno, czyli nieustanne odnoszenie się do tego, co reprezentuje harmonię świata stworzonego, chroni dobro przed fałszywymi drogami, które odrywają dobro od prawdy i powodują owego dobra degenerację.

Może relacje te brzmią odlegle i dość abstrakcyjnie (w zasadzie nie bez powodu, bo prawda, dobro i piękno to coś co poznajemy właśnie przez ich mozolną kontemplację), ale zawarte tu treści można, w „wersji minimum”, streścić w syntetyczny sposób: prawda bez dobra staje się bezduszna, dobro bez prawdy rychło będzie miało krew na rękach, piękno zaś jest tym co prawdę i dobro w owocnej współpracy spaja. Zaczynając od tej myśli warto nieustannie wnikać w te tajemnicę, aby uszanować i realizować zawsze tylko te właściwe i prawdziwe dobro.

Prawda, Dobro, Piękno… To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia” pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na wielkie, nurtujące pytania, ale źle użyte mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości… Co wybierzemy? Wszystko w naszych rękach…

Na obrazie: „Primavera (Wiosna)”, Sandro Botticelli, około 1480.

Leave a comment