Prawda

Prawda, Dobro, Piękno… To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia”, pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na zasadnicze, nurtujące pytania, ale źle użyte, mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości…Nie ma odpowiedzi na pytania tego świata i nie ma w ogóle człowieka, bez wejrzenia w rzeczywistość wyższą niż prosta, biologiczna egzystencja. Nie ma więc odpowiedzi bez prawdy, bez dobra i bez piękna, które sprawiają, że to co niewidoczne, metafizyczne, boskie, z pozoru odległe, okazuje się nie mniej realne, niż zjawiska świata przyrody.

Cóż to jest prawda? Pytanie, które zadał zrezygnowany Piłat Jezusowi, nie było tylko jego odosobnioną rozterką. Ta wątpliwość, towarzyszy ludziom od zawsze i zapewne na zawsze z nami pozostanie. Spojrzenie w historię świata prowadzi jednak do czegoś jeszcze ważniejszego, niż odpowiedź na tak postawione pytanie. Pokazuje, że nawet jeśli ludzi nie umieli w jakimś momencie dziejów znaleźć dobrej odpowiedzi, to zawsze, mimo wszystko , posiadali głębokie przeświadczenie o tym, że prawda gdzieś jest i gdzieś ma swoje źródło. Nawet jeśli to źródło było rozumiane w sposób zróżnicowany – wskazywano na boskie pochodzenie prawdy, na to, że jest ona konsekwencją uporządkowanych praw natury, albo że przynależy do przyrodzonych praw (np. w koncepcji praw człowieka) – to cały czas starano się, coraz bardziej, tej prawdy szukać. To zresztą doskonale oddaje naturę Prawdy – ona gdzieś faktycznie jest, ale nie da się jej w pełni raz i na zawsze osiągnąć, jej zdobywanie, a następnie utrzymanie to ciągłe dążenie do celu i ciągłe przezwyciężanie trudności. Przesuwając się na dziejowej osi czasu coraz bliżej okresu współczesnego, coraz trudniej dostrzec trwanie przy takiej klasycznej koncepcji. Marginalny w przeszłości pogląd, o relatywnej naturze prawdy (de facto więc o tym, że ona nie istnieje), przybrał w ostatnich czasach na sile. Prawda została w dużym stopniu sprywatyzowana i nie wolno nieskrępowanie powiedzieć – „nie masz racji, trzeba raczej mówić – masz inną rację, ani to lepszą, ani gorszą – inną”. Ci, którzy reprezentują taką relatywną postawę, boją się tradycyjnej definicji prawdy, która wbrew wszystkiemu pozostaje aktualna, bo: „prawda to zgodność sądu z rzeczywistością”.

Dlaczego ta prosta reguła opisująca prawdę jest dziś taka trudna do przyjęcia? Zmiany patrzenia na prawdę, doszukiwać należy się w filozoficznym „przewrocie kartezjańskim”. Jak już zostało to wspomniane, prawda od wieków traktowana była jako rodzaj tajemnicy, dziś zresztą (mimo wszystko) jest podobnie. Jednak w toku owego przewrotu, zmieniło się patrzenie na samo pojęcie tajemnicy. To, co kiedyś stanowiło swoiste misterium prawdy, które prowadzi do nieustannego zgłębiania, zredukowane zostało do aspektu prostego problemu, który da się rozwiązać. Szereg odwiecznych pytań stopniowo zastąpiło jedno – „jak?” Misterium, które obejmowało wszystkie aspekty rzeczywistości, ustąpiło „szkiełku i oku”, które poznając tylko jakiś wybrany, techniczny aspekt problemu, wpada (siłą rzeczy) na następne, jeszcze większe trudności…I choć, aby poznać badany przedmiot dobrze jest spojrzeć przez mikroskop, to aby zobaczyć go w całości, nieraz trzeba oderwać się od okularu i spojrzeć z szerszej perspektywy.
Z pozoru wydaje się, że pokartezjańskie podejście nie jest niczym nowym, wszak już święty Augustyn, miłośnik prawdy, mawiał „wątpię, więc jestem”. Jednak nie o takie wątpienie mu chodziło. Wątpienie to naturalny mechanizm intelektu w drodze do prawdy, motor do głębszego poznania, niestety tutaj wątpienie stało się sensem samym w sobie. Do tego stopnia przejęło główną rolę, że poznając kolejne mechanizmy, zaczęło z paniką odrzucać szukanie głębi przyczyny.

Koniecznym jest więc spojrzenie szersze, które uwzględni wszystkie aspekty sprawy. Zgodność sądu z rzeczywistością jest niemożliwa, jeżeli nasz sąd jest tylko wycinkiem z całokształtu. Niemożliwa, gdy ów sąd, konfrontowany jest nie z rzeczywistością, leczy tylko z jakimś wybranym jej przejawem! Problem ten dobrze obrazuje kwestia przyczynowości. Nieraz pojawiały się na Naturalnie opisy wskazujące na biologiczne mechanizmy powstania stygmatów, wspominana była wytłumaczalna logicznie skuteczność modlitwy, czy naturalne omówienie jakichś z pozoru nadprzyrodzonych zdarzeń. To wszystko może tak (pozornie antyreligijnie) być opisane. To wszystko tak może być opisane, bo szerokie spojrzenie ujawnia prawdę. Prawdę o tym, że świat nie ogranicza się (jak sądzi współczesność) do przyczynowości narzędziowej, czyli wytłumaczenia mechanizmu kolejnego zjawiska. Niedorzecznością jest twierdzić, że to wszystko (np. stygmaty powstałe bez intencjonalnego udziału człowieka, cuda pod wpływem czyjejś modlitwy, zjawiska w świecie przyrody np. cuda słońca) choć wytłumaczalne zazwyczaj od strony mechanizmu, to są tylko przypadkowym zbiegiem okoliczności, dziwną koincydencją czasu i miejsca. To niedorzeczne – tak intensywnie rozwiązywać kolejne zagadki naukowe na poziomie narzędziowym – mechanizmu działania, a jednocześnie zbywać cały problem przyczyny sprawczej jednym słowem – przypadek. Choć jest to w pewnym sensie zrozumiałe i stanowi jakiś rodzaj samoobrony, bo z mikroskopowego bliska nie sposób tego zrozumieć. I choć dzieje się to pod płaszczykiem naukowego postępu, to jednak w istocie, z krzywdą dla poznania autentycznej prawdy…

Przyczynowość to nie jedyny aspekt, który ucierpiał w skutek zmiany patrzenia na świat, tylko przez okulary nauk szczegółowych. Na boczny tor spadła metafizyka, religia (choćby rozumiana jako czysto socjologiczny przejaw ludzkiej natury), sztuka, wszelkie nauki „nieścisłe”. Prawda, którą oferuje dziś świat wycinkowego patrzenia, jest co najwyżej jakimś poglądem, który jest tylko częścią tego, co w istocie prawdę stanowi. Fałszywe uznawanie tego za pełną prawdę, musi skończyć się niestety erozją wiary w jej istnienie i zwątpieniem.

Co można dziś zrobić, aby uszanować prawdę? Na pewno postarać się o patrzenie szersze. Takie, które nie zaniedba tego, co widzimy pod mikroskopem, ale nie odrzuci w imię jednego szczegółu obrazu całościowego. Takie, które poza pytaniem – jak? Zada również pytania – dlaczego? kto? z jaką intencją? w jakim celu?
Takie całościowe patrzenie, polega także na uwzględnianiu innych wartości w procesie docierania do prawdy. Owoce prawdy są dobrym weryfikatorem jej autentycznego charakteru! Prawda musi prowadzić do dobra, czyli do czynnego jej wdrażania w życie. Działa to też w drugą stronę, czynne dobro, pozwala przy prawdzie wytrwać. Prawda, która nie przeradza się w czyn – czyli dobro, ma skłonność do stawiania się tylko bezdusznym rygoryzmem, a w efekcie oddala się od autentyczności. Innym aspektem realizacji prawdy jest piękno – ono (co już było wspominane) porządkuje współpracę między prawdą i dobrem, ale też samo w sobie wykazuje powinowactwo do prawdy. Piękno, pozbawione zakorzenienia w prawdzie, szybko się degeneruje, w świetle prawdy rozkwita, a bez niego popada w mrok. Dlatego piękno, realizujące się w odniesieniu do prawdy, stanowi także trafne narzędzie jej weryfikacji. To właśnie jest znak, konieczności szerokiego patrzenia na świat wartości. Tam, gdzie szczegół przesłania pełen obraz, tam rychło to co wydawało się wartością, może nagle, po owocach fałszywego dobra i piękna, okazać się trucizną…

Prawda, Dobro, Piękno… To właśnie wokół wielkich idei, pojęć i wzniosłych dążeń ludzkość zbudowała cywilizację. Te „transcendentalia” pozwoliły nam wznieść się wysoko i odpowiedzieć na zasadnicze, nurtujące pytania, ale źle użyte mogą strącić człowieka w otchłań wątpliwości… Co wybierzemy? Wszystko w naszych rękach…

Nagranie: „Bible vol.3”, Joanna Adamczewska, 2018.
Muzyka: „Improwizacja do pracy Bible vol.3”, Jacek Pupka, 2021.

Redakcja Naturalnie, zwraca się na tym miejscu ze szczególnymi podziękowaniami dla Joanny Adamczewskiej – autorki prezentowanej książki, autora muzyki – Muzyka w Katedrze Poznańskiej oraz Magdalena Siwek Fotografia za wykonanie cyfrowej dokumentacji prezentowanej tu pracy.

Leave a comment